Jaki wpływ ma nasza przeszłość na dzisiejsze wybory? Cz.1

Kiedy zaczynałem przygodę z rozwojem osobistym, silnie skupiałem się na przyszłości, czasami zwracając uwagę na teraźniejszość, żeby wiedzieć skąd idę do swoich celów. Takie było nastawienie środowiska w które wszedłem i mi również pasowało. Nakręcony więc na cele, cele i jeszcze raz cele starałem się gnać do przodu ile tylko sił. Spojrzenie w tył nie było cenione, no bo po co – przecież przeszłość już minęła. A jeśli chcesz się zmienić, to pomyśl jaki chcesz być, użyj techniki XXX i po sprawie, biegnij dalej do celu. Niestety nie przychodziło mi to z taką łatwością, jakoś byłem oporny na szybkie techniki zmiany, choć bardzo starałem się w nie wierzyć i patrząc wtedy na innych powiedziałbym, że na niektórych działały. Może to ja po prostu za słabo się starałem…

Kiedy trafiłem w miejsce, gdzie przy pracą nad problemami patrzyliśmy w przeszłość, byłem dość zdziwiony, przecież moja przeszłość było po prostu ok, po co tam zaglądać. Jednak w miarę zgłębiania tematu, widziałem coraz więcej i więcej powtarzalnych wzorów, w których moje bieżące problemy były obecne już w przeszłości, a uczucia, które uznawałem za nieuniknione, bo „zawsze” ze mną były okazały się mieć swoje początki w dzieciństwie. Podobnie było ze stylem budowania relacji – czy to przyjacielskich czy to związkowych, główne uczucia, dążenia, moje motywacje czy nawet charaktery osób które wybierałem do relacji były dość powtarzalne.

I widziałem, że z jednej strony myślenie o przeszłości, wspominanie, opowiadanie nie miało dla mnie wielkiej wartości. Z drugiej strony kiedy pracowałem z drugą osobą i szukaliśmy przyczyn, początków powtarzalnego problemu z którym się zmagałem, okazywało się, że przeszłość może być pomocna w rozwoju osobistym. Kiedy zacząłem więc interesować się podejściami terapeutycznymi, okazało się, że jest tam mnóstwo przykładów tego w jaki sposób przeszłość, dzieciństwo wpływa na dorosłe życie. Poniżej jeden z nich, pochodzący z książki G.Gabbarda:

Pewna młoda kobieta podczas psychoterapii odkryła, że na jej decyzję o wyborze studiów medycznych wpłynęły określone wydarzenia z dzieciństwa i jej reakcje na nie. Kiedy miała osiem lat, jej matka przegrała walkę z rakiem. Dziewczynka przyglądała się cierpieniu matki w poczuciu bezsilności i niemocy. Postanowiła więc zostać lekarzem między innymi dlatego, że nieświadomie pragnęła przezwyciężyć chorobę i śmierć – a więc nie być skazaną już więcej na uczucie bezsilności. W sferze nieświadomości wybór zawodu był więc próbą aktywnego poradzenia sobie z urazem, którego doświadczyła biernie w dzieciństwie. Natomiast w sferze świadomości kobieta po prostu uznawała medycynę za fascynującą dziedzinę.

Po przeczytaniu wielu takich przykładów, pracy nad swoją przeszłością i towarzyszeniu innym w ich odkryciach, doceniam znaczenie jakie mają dla nas przeżycia z dzieciństwa, otoczenie w których się wychowywaliśmy i konflikty z którymi musieliśmy się mierzyć. Przeszłość okazała się być z jednej strony czymś co już było, z drugiej strony czymś co żyje w postaci przekonań, które wyciągnęliśmy na jej podstawie, a korzystamy z nich dzisiaj, a w miarę zgłębiania nurtu metody Lowena, coraz bardziej rozumiem, że przeszłość żyje też w naszym ciele w postaci napięć i niewyrażonych, wstrzymanych emocji, które ograniczają zarówno nasze ruchy jak i radość z życia, wyrażanie tego kim jesteśmy.

Podziel się! Co o tym myslisz?